Chciała tylko, żeby ktoś przyszedł latem do jej ogrodu, nauczył się chemii albo angielskiego i pomógł przy kwiatach. Gdy emerytowana nauczycielka z Zielonki zaproponowała korepetycje w zamian za ciasto lub pracę w ogrodzie, jej ogłoszenie błyskawicznie stało się wiralem. Dziś telefon wciąż dzwoni, a ona sama przyznaje: – Chciałam połączyć przyjemne z pożytecznym.